![]() |
|
© Jacek
Łukasik
|
Wybierając się w taką wyprawę, można
się było spodziewać, że będzie ona nieszablonowa. Po pierwsze trzy starty: pierwszy
z domu Bielefeld, drugi z Świebodzina z domu Damiana, a trzeci to ten najbardziej oficjalny z
Zielonej Góry.
Od siebie do Świebodzina miałem 607 km, które przejechałem w
cztery dni a to pewnie za sprawą deszczowej pogody.
![]() |
| Przeprawa
przez Elbę
© Jacek
Łukasik
|
W Zielonej Górze bardzo miło nas
przywitano i pożegnano, za sprawą Zielonogórskiego Krwiodawstwa i Fundacji
Rozwoju Kolarstwa Krzysztofa Kuźniaka.
Szczególnie podziękowania należą się
panu Krzysztofowi Piwowarczykowi z Krwiodawstwa za zorganizowanie miłego
pożegnania.
Dziękujemy również wszystkim, którzy tam z nami byli.
Nasz pomysł na wyprawę jest na tyle
oryginalny, że udało się zainteresować lokalne media. Pod Palmiarnią pojawiła
się spora grupa dziennikarzy, więc aby nie tracić czasu, wywiadów udzielaliśmy
na zmianę.
Żegnali nas członkowie rodzin i
znajomi nie obyło się bez łez.
W końcu wybiła godzina „X” w której, wyruszyliśmy w towarzystwie kilkunastu kolarzy z fundacji, którzy towarzyszyli
nam przez ok. 40 km.
Tempo jazdy raczej nie należało do
spacerowego, za sprawą kolarzy.
Kiedy ich pożegnaliśmy, wróciliśmy
do typowego tempa podróżniczego czyli dwadzieścia kilka km/h.
W pierwszy dzień przejechaliśmy 130
km
![]() | |||||
Pierwszy nocleg
© Jacek Łukasik |
Nasz pierwszy nocleg był jak na
tego typu wyprawę „standardowy”, czyli pod namiotami w lesie. Pogoda nas nie
rozpieszczała w nocy temperatura spadła do 2oC. Było bardzo zimno, a co się
z tym wiąże to mokre śpiwory i namioty od skondensowanego powietrza.
Rozgrzaliśmy się w ciągu dnia,
pokonując kolejne kilometry. Tego dnia pokonaliśmy 75 km.
cdn.... :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz