Granica czesko austriacka
© Jacek Łukasik
Jest kolejne państwo na trasie naszej wyprawy. Przez Austrię oraz następne państwa Słowację i Węgry nie mamy za wiele kilometrów do przejechania więc średnio co 2-3 dni będziemy przekraczać kolejną granicę.
Jak to na granicę między państwami przystało, musi ją dzielić rzeka.
© Jacek Łukasik
Jacek w Austrii czuje się jak w domu, ze względu na język i walutę. Różnica między językiem niemieckim a austriackim jest niewielka. Kwestia akcentu i pojedynczych słów.
Jadąc przez ten piękny kraj, zatrzymaliśmy się pewnej stacji benzynową. Korzystając z okazji Jacek chciał zrobić pranie. W takcie trochę nachlapał. Jak skończył to wyszedł do mnie na zewnątrz, a zaraz za nim wyskoczył wysoki mężczyzna, najprawdopodobniej właściciel. Zaczął szarpać Jacka i grozić wezwaniem policji. Jacek stwierdził, że śmiało może wzywać. W końcu co im powie, "Panie policjancie, zachlapał mi podłogę"?? Spakowaliśmy się i ruszyliśmy dalej.
Kierując się na Wiedeń, stwierdziliśmy, że nocleg zrobimy w lesie jeszcze przed miastem, aby następnego dnia od rana szturmować Wiedeń.
© Damian Dukiewicz
Zjeżdżając z trasy, przed lasem stała kobieta męskiej postury z dwoma wielkimi psami (jeden z nich to owczarek kaukaski), ubrana w moro i buty wojskowe. Psy rzuciły się w naszą stronę, właścicielka próbowała je zatrzymać. Udało się w ostatniej chwili. Osłoniliśmy się naszymi rowerami. Trochę Jacek ją „bajerował”, aby zmylić jej myśl, iż nie chcemy nocować w lesie. Po 10 min w końcu pani z dwoma pieskami pojechała, a my udaliśmy się na nockę do lasu.
© Jacek Łukasik
Pobudka o 6.00 przed dniem pełnym atrakcji. Wjechaliśmy do Wiednia.
© Jacek Łukasik
Pod katedrą trafiliśmy na grupę czeskich rowerzystów. Tak się złożyło, że wozili w sakwie szampana, rozlali go aby uczcić naszą daleką drogę na Filipiny.
Nie mogło zabraknąć bryczek zaprzęganych końmi z których Wiedeń słynie.
© Jacek Łukasik
Oczywiście o porządek trzeba dać, od takiej „miny” jeszcze koło by urwało.
© Jacek Łukasik
Jak widać kobieta z brodą rządzi w Austrii.
© Damian Dukiewicz
Jeżeli zechcemy poczytać gazetę, to można ją zakupić z takich słupowych sklepików.
![]() |
Turecki obiad w Wiedniu. Warzywny kebabox oraz tureckie piwo, przedsmak Turcji.
© Damian Dukiewicz
|
![]() |
|
Wiedniu nawet mają basen na Dunaju
© Jacek Łukasik
|
© Jacek Łukasik
A tu można zobaczyć jak austriacką myśl techniczną, łysy konar drzewa, zawieszony nad ziemią do góry nogami. Kto wie co "autor miał na myśli"???
Paragon za WC w McDonald
© Jacek Łukasik
Trochę pojeździliśmy po Wiedniu i zostawił u nas pewien niesmak. Ciężko było znaleźć sprawnie działający Internet, ubikacja w McDonald płatna. Austria to drogi kraj, za cenę jednego jogurtu u nas można kupić10 :)
© Damian Dukiewicz
Prędzej czy później musiało to nastąpić, pierwsza kraksa rowerem. Zahaczyłem przednią prawą sakwą o rower Jacka i bach, upadek z rowerem. U mnie zrobiła się mała dziura (załatana:), a Jackowi spadła sakwa i parę rzeczy, w końcu to tylko Ortlieb :)
Trasa turystyczna z Wiednia do Bratysławy
© Jacek Łukasik
Trasa rowerowa EURO 6
© Damian Dukiewicz
Jadąc wzdłuż Dunaju, ścieżką rowerową prowadzącą aż do Bratysławy, mieliśmy okazję mijać plażę nudystów. Tak, tak, to ci porządni Austriacy. W mieście zwrócą uwagę, że jedziesz złą strona chodnika, w wolnych chwilach wybierają się nad rzekę, aby opalić każdy centymetr bladego ciała, bądź pobaraszkować w krzakach.
© Damian Dukiewicz
Droga rowerowa wzdłuż Dunaju, jest umiejscowiona na wale przeciwpowodziowym. Trasa jest praktycznie prosta, otoczona wodnymi rozlewiskami. Jeszcze nie ma sezonu, a już można spotkać po drodze całe rodziny uprawiające najróżniejsze sporty rower, rolki, bieganie.
© Damian Dukiewicz
Do dyspozycji mamy ogródki piwne, lecz z kosmicznymi cenami.
© Damian Dukiewicz
Na jednej z wysp Dunaju natrafiliśmy na turystyczny punk WC z prysznicem. Jacek nie zdawał sobie z tego sprawy, oparł rower i wcisnął guzik prysznica i dzięki temu jego osiołek mógł ochłonąć z ulgą. Przycisk od włączania wody, nie działał według nas nie działał prawidłowo. Trochę się irytowaliśmy, ale kiedy próbowaliśmy opanować ta sytuacje podjechał Pan z serwisu i powiedział, że trzeba przyłożyć „kość palca, a nie opuszek”! Fakt pomogło, ale po pewnym czasie palce zaczęły już boleć, kamień zdał egzamin celująco.
© Damian Dukiewicz
Oczywiście korzystając z okazji, pełen program kąpanie, pranie, tak że odjechaliśmy czyści i pachnący.
© Jacek Łukasik
© Damian Dukiewicz
Zjechaliśmy z trasy rowerowej, aby przenocować w lesie. Na początku trafiliśmy na takie coś??? Może ktoś z Was będzie wiedział do czego to służy???
Na trasie wzdłuż Dunaju (Jacek)
© Jacek Łukasik
© Jacek Łukasik
![]() |
|
© Jacek Łukasik
|
Tym razem mieliśmy okazję spać w baśniowym lesie:) Kwiaty Barlauch (Allium ursinum).
![]() |
|
W drodze do Hainburg
© Damian Dukiewicz
|
![]() |
|
Hainburg, tuż przed
granicą
© Jacek Łukasik |
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz