Czas na wisienkę na torcie z Kambodży, mianowicie kompleks świątyń Angkor Wat. Według mnie jedyny argument, aby w ogóle wybrać się do tego kraju. I jest to konkretny argument. Ogrom obszaru, na których znajdują się świątynie, wygląd oraz historia robią piorunujące wrażenie.
Ale na początek jedna istotna informacja. Angkor Wat znajduje się w centralnym miejscu i w nim tylko można kupić główny bilet. W okolicy znajdują się pozostałe świątynie, do których można wejść w cenie głównego biletu. Jeżeli go nie mamy trzeba kupić osobny na daną świątynię.
Ja o tym nie wiedziałem i popełniłem błąd. Będąc W Siem Reap udałem się najpierw na południe do pływającej wioski. Bodajże 10km w kierunku jeziora. Miał być szał, a był jeden wielki śmierdzący śmietnik i ceny kilkaset % wyższe niż w mieście. Ale znajduje się tam wzgórze, na którym jest świątynia. Po ukazaniu biletu możemy do niej wejść, oraz podziwiać widoki jeziora.
Przejdźmy teraz do naszej wisienki, Angkor Wat. Aby pojąć ogrom tego kompleksu naprawdę trzeba go objechać. Ja spędziłem tam jedynie jeden dzień, przejechałem na rowerze 30km i ze 4km przeszedłem pieszo. A widziałem może 90%. Naprawdę potężne.
Z biletami mamy 3 opcje:
-1 dzień – 20$
-2 dni – 30$
-3 dni – 40$
Bilet jest na konkretną datę, ale spotkałem dwóch Malezyjczyków, którzy kupili bilet godzinę przed zamknięciem. Dzięki temu następnego dnia nie musieli tracić czasu na stanie w kolejkach. I także warto przyjść trochę wcześniej przed otwarciem, aby wystartować jako pierwszy. Później nie będziemy musieli przebijać się przez tłumy turystów.
Można zwiedzać w sposób taki jak ja. Kupić bilet jednodniowy, jeździć i maszerować cały dzień, gdzie na koniec będziemy wykończeni i zniechęceni do całej atrakcji. Był to błąd. Albo kupić bilet dwudniowy, zabrać ze sobą zapas jedzenia oraz kocyk i rozkoszować się wszystkim wokoło w dżungli w cieniu świątyni. Druga opcja, mimo, iż droższa zapewni nam wiele więcej radości.
Teraz przejdźmy do turystów. Ja byłem w okresie deszczowy, praktycznie poza sezonem turystycznym, a ludzi było jak mrówek. Jak mi opowiadali, to w sezonie jest istne piekło. Tysiące ludzi, w kolejkach stoi się godzinami. W świątyniach maszeruje się w strasznym tłoku.
Angkor – współczesna nazwa stosowana do państwa Khmerów istniejącego w okresie od 802 do 1432 roku, nazywanego również Imperium Angkoru lub Khmerskim. Nazwa Angkor pochodzi od sanskryckiego słowa nagara – miasto (nagara>nokor>angkor).
Nazwą tą określa się również zabytkowy kompleks miejski pozostały po dawnej stolicy Imperium Khmerskiego. We współczesnym języku khmerskim angkor oznacza "stolicę" albo "święte miasto" .
Imperium Khmerskie uważane jest za kontynuację Funanu (I wiek p.n.e. – VI wiek n.e.) i późniejszego królestwa Czenli (VII – VIII wiek), wcześniejszych państw istniejących na terenie Indochin w rejonie dolnego biegu Mekongu, i jest oficjalnie uznawane za państwo, z którego ukonstytuowało się dzisiejsze Królestwo Kambodży.
Kompleks zabytków Angkor tworzy duża liczba kamiennych budowli (miasta, zespoły świątynne, współczesny park archeologiczny) oraz tereny leśne i zbiorniki wodne, obejmujące obszar ponad 400 km², położony na północ od jeziora Tonle Sap, kilka kilometrów od Siem Reap w Kambodży.
![]() |
| Co znajomego widzicie na tym zdjęciu? |
Kompleks Angkor wpisany jest na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO i jest uważany za największe miasto na świecie w okresie sprzed rewolucji przemysłowej. Szacuje się, że zamieszkiwało go około miliona mieszkańców.
Jeżeli opuścimy Siem Reap i skierujemy się na wschód, po kilkunastu kilometrach skręcimy w prawo znajdziemy kolejną świątynię, w której trzeba ukazać bilet.
Na koniec jako, dodatek armia termitów. trafiłem na nie na terenie świątyń. Ruchomy dywan długości kilkunastu metrów. Trochę się im przyglądałem i całkiem sprawnie idzie im praca. Większe to ochrona, mniejsze robole. Niezła atrakcja :)




























































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz