wtorek, 31 maja 2016

#101 Podsumowanie rocznej wyprawy rowerowej Polska - Filipiny

Czas na finalny i zarazem ostatni post z tej wyprawy, czyli podsumowanie. Ile, gdzie i jak. Zapraszam do czytania.

Na pierwszy strzał poleci mapka mojej trasy. Linie krzywe, to rowerek, a proste niebieskie, to samoloty. 

przebyta trasa w rok czasu
Początkowo zakładałem, że samym rowerem pokonam 18.000km, ale nie dość, że trasa kompletnie się zmieniła, to i dystans znacznie się rozciągnął. Dla porównania planowana trasa wyglądała następująco:


planowana trasa, ale na planach się zakończyło

Podczas wyprawy przejechałem przez 19 krajów, w tym dwukrotnie Polskę oraz Tajlandię. A lista wygląda następująco:

Polska, Czechy, Austria, Słowacja, Węgry, Serbia, Bułgaria, Turcja, Gruzja, Armenia, Iran, Tajlandia, Kambodża, Wietnam, Laos, Tajlandia, Malezja, Singapur, Filipiny, Polska

Tymczasowo byłem także w Hong Kongu, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz UK.

Dystans całej wyprawy wynosi 47.200km, w tym:

-pokonany tylko rowerem 19.000km w czasie 1057h i 30 min

-samolotami 22.000km

-oraz innymi środkami transportu jak promy, łodzie, autostop, czy motor 6.200km

Jeszcze więcej cyferek:

-wyprawa trwała równy rok od 1 maja 2015 – 30 kwietnia 2016

-użyłem 16 różnych walut

-najwyższy punkt, na który wjechałem rowerem, to 2655m n.p.m. w Iranie, podjazd miał długość 70km, a wspinaczka trwała 12h

-odwiedziłem 14 stolic

-przez całą wyprawę złapałem 26 flaków

-największa uzyskana prędkość to 84km/h

-najdłuższy dystans pokonany w jeden dzień – 240km 

-podczas wyprawy miałem 6 samolotów, 2 podczas jazdy do celu oraz 4 w drodze powrotnej

-kąpałem się w morzach: Marmara, Czarnym, Kaspijskim, Południowo Chińskim, Andamańskim oraz Sulu i wielu zatokach

-oraz miałem okazję, ale podziękowałem za syf: Zatoka Tajlandzka, Cieśnina Malakka, Cieśnina Singapurska

-przywiezione 17.000 zdjęć i filmów

-zakres temperatur wahał się od -1st C do 50st C

-podczas startu ważyłem 73kg, a po powrocie już 76kg (filipińskie jedzenie i rum robią swoje ;p)

Koszt wyprawy

Z tym trochę ciężko jest mi określić, ale szacuję, że cała wyprawa pochłonęła ok 40.000 zł. W tym jest mój wkład, oraz to, co udało mi się zdobyć od sponsorów. Dodam tyle, że podczas wyprawy nie szczędziłem sobie na nic. Więc, mimo, że większość roku spałem w namiocie, to nadrabiałem w innych sprawach. Więc tego tripa można było przejechać za dużo mniejsze pieniądze, ale co to za wyprawa bez próbowania lokalnych atrakcji! Praktycznie połowa kasy poszła na samym starcie, czyli szczepienia, ubezpieczenie, sprzęt itp. Na same samoloty wydałem prawie 6.000 zł. 

Gdybym miał teraz organizować taka samą wyprawę, to na pewno bym zaoszczędził lekko 5.000 zł albo i więcej. Już wiem, co brać, a co nie oraz czego nie kupować. A dzięki temu, że uzbroiłem się w sprzęt, każda kolejna wyprawa będzie już dużo tańsza.

Wizy

Wizy, to temat rzeka, więc jedynie przedstawię jak to wyglądało w moim przypadku. Wszystko zmienia się z dnia na dzień, więc nie sugerować się moimi wypocinami!

1. Turecka na granicy 30$

2. Tadżycka – 25$ w konsulacie, tryb normalny 3 dni czekania

3. Uzbekistan -180$ czas oczekiwania prawie 3 tygodnie

4. Iran 39$ numer referencyjny + 3,5$ przelew zagraniczny + 50 euro wiza, czas oczekiwania włącznie z numerem to 3 tygodnie

5. Przedłużenie wizy irańskiej o kolejny miesiąc 400.000 riali irańskich

6. Kambodża 35$ na granicy

7. Wietnam 60$ w konsulacie, czas oczekiwania 1 dzień

8. Laos 31$ wiza + opłata manipulacyjna 20.000 kipów laotańskich, na granicy

9. Tajlandia 1000 batów tajlandzkich, w ambasadzie, 2 dni

10. Filipiny, pierwszy miesiąc za free, przedłużenie o kolejny miesiąc 3150 peso filipińskich, czas oczekiwania 5 dni

Łączny koszt wiz wyniósł 2.100zł.

BAGAŻ

Podczas startu wyprawy rower z całym ekwipunkiem ważył 70kg, a po powrocie szacuję, że 40kg. Spora część tej nadwagi, to były części zapasowe i narzędzia, ale mimo wszystko spakowałem się na tą wyprawę jak głupi! I tu złota zasada:

Im mniej bagażu tym lepiej!!!

Nie brać czegoś, co może się przydać, brać tylko to, co niezbędne i z tego jeszcze odrzucić z 10%. Na początku wyprawy nie wyobrażałem sobie podróży bez wielu rzeczy. Podczas mojej tułaczki wiele straciłem, zniszczyło się bądź sprzedałem i można było bez tego podróżować. A im mniej mamy tym mniej waży, łatwiej transportować, jechać i jednocześnie wszystko ma mniejszą wartość, dzięki czemu mniej się martwimy o dobytek. Podróż uczy minimalizmu, który jednocześnie uszczęśliwia.

Kolejny aspekt, jeżeli w naszej podróży nie przewidujemy lotu samolotem, oraz częstych odwiedzin u ludzi, to sakwy zdadzą egzamin. Lecz jeżeli przewidujecie sporo takich akcji, to pakować się tylko i wyłącznie w duży plecak turystyczny. Także mieć ze sobą mniejszy, w którym będą najcenniejsze rzeczy. Taki zestaw jest łatwy w transporcie, lżejszy oraz nie sprawia tyle problemów, co 5 sakw.

Gdzie było super, a gdzie szło umrzeć z nudów?

Może zacznę z grubej rury, tego najgorszego. Z całej wyprawy i krajów najgorzej wspominam jazdę rowerem przez Polskę! Tak i to dokładnie chodzi o powrót. Chociaż w pierwszą stronę też nie było szału. Podczas powrotu było zimno, deszcz padał, a w nocy przymrozek, brrr... Rodacy byli najbardziej obojętnymi ludźmi na moją osobę ze wszystkich krajów, w jakich byłem. Bam, szczera prawda! W drugiej kolejności uznam Kambodżę. Prawdziwy azjatycki trzeci świat. Straszna bieda, bezprawie, a patrząc na podsiwiałych Europejczyków chodzących za rękę z kambodżańskimi dziećmi, to aż chciało się rzygać. Ostatni gwóźdź do trumny, praktycznie przez całą Kambodżę chorowałem, jak nie wirus, to infekcja oczu, więc to także pewne wpłynęło na moją negatywną ocenę. „HELLO!!!”

Teraz poprawmy trochę atmosferę i przejdźmy do tych najlepszych. Oczywiście numer jeden bezkonkurencyjny IRAN!!! Kraj islamski, ale dzięki tym ludziom posiadam ogrom wspaniałych wspomnień, przeżyć, a sam kraj także bardzo piękny. Tego nie można opisać słowami, tam trzeba pojechać i to przeżyć. Tylko zanim turystyka zniszczy ten kraj, a będzie tak na bank.

Kolejni konkurenci na liście to Tajlandia oraz Filipiny. Ciężko sklasyfikować, który był lepszy, ponieważ każdy miał swoje plusy, ale także i minusy. W Tajlandii urzekła mnie wspaniała kultura, architektura, buddyzm!!! (najbardziej przyjazna religia świata) oraz piękne plaże i oczywiście przepiękne Tajki. Natomiast trochę irytuje liczba turystów, strasznie ich dużo. 
Natomiast Filipiny, spokój, pokój ducha, przyjacielskie nastawienie do każdego, piękna natura, zwłaszcza na południu piękne Filipinki oraz tani i przepyszny rum oraz brandy. Natomiast syf, smród i brud mocno dadzą się Wam we znaki.

Warto wspomnieć także o naszych wschodnich sąsiadach, czyli Gruzja, także wspaniali ludzie, bardzo polecam. Jeżeli ktoś jest abstynentem, to raczej zły wybór dla tej osoby, Gruzini zamiast wody piją wino! Następny kraj, który zapadł mi bardzo w pamięci to Armenia. Malutki, ale przepiękne góry.

Tutaj także obowiązywała jedna zasada, która w 90% krajów się sprawdzała:

Im kraj biedniejszy, tym ludzie życzliwsi oraz pomocni, a kobiety piękniejsze.

Oczywiście mógłbym tak napisać kolejnych kilka stron, ale kto śledził bloga, to wie, co mi chodzi po głowie.

THE END

Takim oto sposobem doszliśmy do końca wyprawy. Był to najlepszy rok z całego mojego życia. Niezliczona ilość przygód, poznanych ludzi, oraz przepięknych miejsc. Także na największy plus zasługuje stan ducha, jaki przybieramy podczas podróży. Nagle zapominamy o problemach dnia codziennego, rachunki, praca, obowiązki... Stajemy się kompletnie wolni i poza wizami praktycznie nic nie stoi na naszej drodze do kompletnej wolności. Coś wspaniałego. Polecam każdemu przeżyć taki etap w życiu. Dzięki temu wpadnie nam do głowy wiele refleksji na różne tematy, co jak najbardziej pozytywnie wpłynie na nasze życie. W końcu coś należy się nam od życia, a nie ciągła praca - dom!!!

Teraz muszę się przeorganizować sprzętem, ponieważ tak jak wspomniałem pakuję się w plecak turystyczny, oraz szybka nauka hiszpańskiego, abym mógł pogadać z lokalsami. Także wstępne zaplanowanie trasy i najprawdopodobniej wyrobienie kolejnej wizy, tym razem do USA. 

Może jest ktoś chętny na wyprawę do Ameryki Południowej i Środkowej na dłuższy okres?? 


Wielkie dzięki za kibicowanie oraz wsparcie podczas tej wspaniałej wyprawy!!!

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie dzięki za całość, podobało się, śledziłem od początku. Powodzenia w kolejnych wyprawach. PS. A Austrię odwiedzisz?��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Austrii byłem już 2x, ale na pewno jeszcze kiedyś wpadnę :)

      Usuń