Po 10 miesiącach tułaczki po świecie dotarłem na moje wymarzone Filipiny. Nie było lekko, i nikt nie mówi, że teraz ma być. Czas sprawdzić, czy Filipińczycy są faktycznie tak gościnni jak mawiają, a ich kuchnia będzie w stanie skraść moje podniebienie. Przygodę czas zacząć!!!
![]() |
| witajcie Filipiny |
Samolot tym razem był mniejszy, więc trochę nas wytrzepało, ale udało się, doleciałem. Odebrałem moje pakunki i zacząłem składać mój domek na dwóch kółkach i ruszyłem jeszcze niepewnym krokiem ku miastu Cebu. Od razu odczułem różnicę, niby jak każdy inny azjatycki kraj, a jednak inny.
![]() |
| geepse, miejskie busiki |
Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to ich latynoski styl bycia i ubierania się. Trochę takim Meksykiem zawiało. Następnie były geepse, czyli stare amerykańskie jeepy przerobione na minibusy, które są głośnie i kopcą jak smoki. I kropkę nad i postawili ochroniarze, którzy są wszędzie, każdy jeden sklep, apteka, czy inne miejsce, gdzie obraca się pieniądzem. Uzbrojeni od rewolwerów po strzelby kończąc na karabinach maszynowych. Jedziemy dalej.
![]() |
| filipińska kuchnia nie jest taka zła jak ją opisują |
![]() |
| Azjaci mają świra na punkcie wybielania |
![]() |
| ketchup bananowy |
![]() |
| wszędzie suszone ryby |
Pierwsza sprawa, musiałem zdobyć dostęp do Internetu. Znalazłem McDonalds i tam się rozbiłem. Sprawdzam wiadomości i jedna z couchsurferek, Eds odpisała, że może mnie ugościć. Po drodze jeszcze zakupiłem kartę sim z 1gb Internetu na miesiąc za 30zł. Couchsurferka ostrzegła mnie, że mieszka w slumsach, czyli biednie, brudno i teoretycznie niebezpiecznie. Z miejsca ją uświadomiłem, że mało, co mnie jest już w stanie zaskoczyć. Oczywiście dojechałem, ochroniarz z giwerą wpuścił mnie na podwórko. Ogarnąłem się i poszliśmy na miasto w tango. Noc pozytywnie zakręcona.
![]() |
| balot |
Tutaj także spróbowałem pierwszy raz lokalny przysmak balot. Jest to jajko, czasami kaczki, ale tym razem kurczaka z kilkunastodniowym embrionem w środku. Taki nie do końca rozwinięty kurczaczek. Mamy do wyboru 16, 17 i chyba z tego, co pamiętam 18 dniowe. Im starsze, tym w środku bardziej przypomina pisklę. Największą barierą jest nasz umysł, tak wygląda to obleśnie. Ale w smaku nie było złe, przyrównałbym do słabej jajecznicy. Zjadliwe.
Z Eds zostałem kilka dni, sporo opowiedziała mi o swoim kraju i także o relacjach lokalnych niewiast z osiwiałymi turystami. Filipińczycy słyną z tego, że na pierwszym miejscu jest rodzina, są w stanie dla niej zrobić bardzo dużo. Na przykład nastoletnia córka zostanie prostytutką, aby wspomóc finansowo biedną rodzinę.
Mentalność i nastawienie do życia także jest tutaj trochę inne. Na pierwszym miejscu jest potomstwo, następnie praca, kariera, może marzenia. Zazwyczaj dziewczyny mają pierwsze dziecko w wieku 20 lat. Jeżeli kobietka ma już więcej jak 25 wiosen, to uznawana jest za starą pannę! Warto także wspomnieć o terminie jak „filipino time”. Tutaj nikt się nie śpieszy, na wszystko jest czas. Więc nie zdziwcie się jak się umówicie na godzinę 12 a gość przyjdzie o 14, albo i później. Jest to kompletny standard.
Jesteś zmęczony, to kładziesz się i śpisz, oczywiście, to jest najmniej istotne gdzie, czy ktoś na ciebie patrzy… byle słońce nie smaliło w twarz. Filipiny można nazwać wielkim przedszkolem i do dosłownie. Wszędzie biegają dzieciaki uśmiechnięte od ucha do ucha. Ten kraj jest naprawdę biedny, ale tak pozytywnej aury i uśmiechniętych ludzi, to chyba nigdzie jeszcze nie widziałem.
W porównaniu z Europejczykami materialnie nie mają nic, ale za to mentalnie daleko nam do nich.
Filipińczycy wręcz kochają Amerykę. Dla nich każdy biały, to „amerykano”. Sportem narodowym jest oczywiście koszykówka. A ludzie, na co dzień chodzą w koszykarskich strojach. Kapitalny nastrój sprawia muzyka. Wszędzie usłyszymy stare amerykańskie przeboje. Przez wszystkie wyspy unosi się wspaniała muzyka, którą każdy musi znać.
Przemierzając rowerkiem kolejne mieściny, ludzie wielokrotnie zaczepiali mnie w stylu:
-Hey Joe! How Are you? Where are you going?...
I tak cały bity dzień. Powtórka z Kambodży? Oczywiście rozumiem, że ludzie mają pozytywne nastawienie, ale słuchając tego po kilkadziesiąt razy od rana do wieczora, z następnym „Hej Joe” chce się po prostu dać komuś w pysk.
A dlaczego Joe? Kilka wersji słyszałem o tek ksywce, którą dostają z miejsca wszyscy biali. Tak dla każdego lokalsa jesteśmy Joe i to nie jest nic negatywnego. Z mojego rozumowania Joe powstał z czasów, kiedy wojska amerykańskie stacjonowały na filipinach, a w głośnikach rozbrzmiewał hit Jimiego Hendrixa „Hej Joe”.
Podczas rozmów z lokalnymi zawsze pytali się mnie o to samo:
1. Żonaty?
2. Masz filipińską dziewczynę?
3. Dzieci?
4. Ile masz lat?
Standardowy zestaw pytań. Jeżeli na pierwsze 3 pytania odpowiemy NIE, to z miejsca zaraz będą proponować kobiety na żony. Dla rodziny jest to powód do dumy, gdy córka wyjdzie za białego. Najlepiej, aby jeszcze był z wymarzonej ameryki i z workiem pieniędzy. Oj tak, worek będzie potrzebny, tak jak wcześniej wspomniałem, rodzina jest na pierwszym miejscu. Więc jeżeli poślubimy filipinkę, to także i całą jej rodzinę. Zacznie się wysyłanie listów z pieniędzmi, aby wesprzeć chorą ciotkę, czy aparat na zęby dla młodszego brata. Oczywiście od czasu do czasu także trzeba wysłać z bogatej Europy paczkę z kosmetykami, łakociami i wszystkim, co się da. Filipińska tradycja.
![]() |
| tutaj był już 24. kapeć podczas całej trasy |
![]() |
| uśmiechu na mojej twarzy w tym momencie byście nie ujrzeli |
![]() |
| wszędzie hodują szczypior |
![]() |
| im bliżej szczytu tym gorzej z pogodą |
![]() |
| zmęczenie dawało w kość |
![]() |
| kto by pomyślał, rower ze SPRICK'a dojechał na Filipiny :) |
Starczy o zwyczajach, wróćmy do wyprawy. Po Cebu udałem się na południe, ale odbiłem w góry. Miały być tam piękne widoki, a trafiłem na mgłę jak mleko z dodatkiem deszczu. Drogi były makabryczne, kompletny offroad. Oczywiście jak to w górach, masa podjazdów na dodatek bez asfaltu. Nie powiem, pierwszy dzień pedałowania ładnie dał w kość. Ale za to, jak zjeżdżałem z gór, to widoki przepiękne. Gdzie się nie obejrzałem, to było widać kolejne wyspy na horyzoncie błękitnej wody.
































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz