czwartek, 14 maja 2015

#49 Czechy

Granica polsko czeska

© Jacek Łukasik

Czechy niewiele różnią się od Polski. Wjeżdżając do miasta Ostrawa, przejeżdżaliśmy przez część zamieszkaną przez Cyganów, w Polsce nie wiele jest takich miejsc. Jedyna bardzo widoczna różnica, miedzy Polską a Czechami,  to głownie zmotoryzowanie. W Polsce na drogach ogromna różnorodność marek, a u naszych południowych sąsiadów, dominuje jedna marka samochodów, oczywiście skoda, a w śród nich przeważają skody Octavia I a następnie II. Zadziwiające było to iż, trzeciej generacji skody dostrzegłem tylko jedną sztukę.







© Damian Dukiewicz

Jadąc główną drogą, na zawiniętym asfalcie, Jacka podbiło i spadła mu sakwa oraz część bagaży. Na jego i moje szczęście, udało mi się ominąć je slalomem, a auta za mną wyhamowały, w końcu to tylko sakwy Oltrlieb. Dzięki sprawności  mojej i kierowców udało się uratować bagaż Jacka. 


Poranna rosa na pyłkach kwiatowych
© Damian Dukiewicz

Po pierwszym noclegu, zobaczyliśmy taki oto widok. Cała droga, niczym dywan ułożona w białą pajęczynkę.


© Damian Dukiewicz
Pod naciskiem bagażu, ciśnienie w oponach systematycznie nam ubywa, więc aby je uzupełnić, udaliśmy się na stację benzynową. Na nieco archaicznym kompresorze, widniała kartka z informacją, aby uiścić zaliczkę w wysokości 100 koron, za użyczenie końcówki do węża.


Czeska waluta
© Damian Dukiewicz

© Jacek Łukasik

Drugą noc w Czechach, spędziliśmy prawdopodobnie na terenie byłego obiektu wojskowego. Unikam tego typu miejsc ze względów bezpieczeństwa, ale niestety  w miejscu, w którym się znajdowaliśmy lasu jest jak na lekarstwo. W nocy czuliśmy się trochę jak w horrorze, okropne odgłosy blachy miotanej wiatrem, poza tym jakieś duże zwierzę ryczało blisko nas. Gulek czujny jak ważka, wyskoczył z namiotu z jakąś pałką, ale zwierzaka nie dojrzał. 

  © Damian Dukiewicz

 © Damian Dukiewicz

© Jacek Łukasik


Jacek nie lubi miejsc, w którym nocowaliśmy drugiego dnia, dla mnie było to niesamowite, bardzo ciekawe,  klimatyczne, wręcz jak nocka w Czarnobylu. W nocy ryczał nam do snu jakiś zwierz, ciężko zgadnąć co to było.

Z rana pobuszowałem trochę po opuszczonych budynkach. Wszystkie ślady wskazują, że był to obiekt wojskowy. W Polsce zaraz wszystko by splądrowali do gołego betonu.
 © Damian Dukiewicz

 © Damian Dukiewicz

 © Damian Dukiewicz

 © Damian Dukiewicz


 © Damian Dukiewicz


 © Damian Dukiewicz


 © Damian Dukiewicz


© Damian Dukiewicz



© Damian Dukiewicz
Posiadali własny schron
 

Droga przez Czechy biegła tak samo, jak moja trasa 3 lata temu.

W Czechach przejechaliśmy łącznie 234km.


2 komentarze:

  1. trochę jak w horrorze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym bardziej, że pozostało wiele przedmiotów... co w polsce nie miałoby miejsca.

    OdpowiedzUsuń